Ten czwartek nie należał do zwykłych, pierwszy pączek w szkole <3. Potem te najlepsze na świecie z Cukierni Pawłowicz i parę innych, łącznie 6. Dawniej spożywano słoninę, boczek, mięso i popijano wódką. W sumie czemu nie, ale ja jednak popieram pączkowo- faworkową koalicję. Tłusta kolejka ogromna, ani szans by się do przodu wcisnąć, ale było warto wystać swoje, bo smak- pierwsza klasa. Dziwne, że nikt nie skusił się na miejsce w kolejce za 60 PLN i dumpingowe ceny konkurencji - 20 PLN za sztukę.
Parę rozwojowych konwersacji. Tłum naciskający na handel pod kasą, nie pozwalający nawet staruszce kupić sobie pączka^^. Odsyłam do cytatu ze Staszica w jednym z moich postów...
Jak głosi jeden z przesądów, tłustoczwartkowe obżarstwo ma przynieść szczęście i dobrobyt. Niech wbija, ja po nie dziś nie pójdę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz