14.02 mówi się, że to jedynie amerykańskie święto, nie powinniśmy go obchodzić jak Halloween. Mam odrębne zdanie na ten temat. Skoro świętujemy dzień matki, ojca, dziecka, dlaczego by nie obchodzić dnia zakochanych? Im szczególnie należy się święty patron, dzień. W końcu związki to nie taka prosta sprawa, najłatwiej jest je zepsuć.
A może nie obchodzi się już dnia matki/ojca? Jedyne co obchodzi młodych ludzi to ich partia? Nie zostali wychowani w odpowiednim duchu, to nie ich wina. Ale tu pojawia się ten ból i rozgoryczenie starszych pokoleń zdegustowanych tym świętem. Że niby to jest tylko po to, żeby nakręcać koniunkturę książki o miłości, bilety do kina czy inne podarki... A Boże Narodzenie, wszystkie komunie, nie nakręcają? No i oczywiście afirmacje tych którzy pozostają bez partii, celebrowanie rozgoryczenia. W pięknie dekoracji centr handlowych, kafejek, należy szukać powodów do szczęścia a nie do smutku.