Generowane są trzy kopie, jedna z nich pozostaje w centrum sztuki współczesnej, druga trafia na wyspę Teshima (Morze Japońskie) gdzie znajduje się biblioteka muzyczna. Trzecia kopia zabierana jest przez "dawcę" sercowego rytmu.
Zastanawia mnie, co można czuć oddając fragment swojego bicia serca. Dalekie i pochopne wnioski prowadzą do przekonania, że dzięki temu nasze bicie serca będzie wieczne. To coś innego niż oddanie krwi, bo jest odczuwane innym zmysłem. To trochę tak jak z biciem serca drugiego człowieka, niby inne a jednak podobne, daje powód do przemyśleń.
Żebrak smutku
światłom jak kurantom złocistym
przebiegł drogę człowiek po drobniutkim świście -
chitynowy niemal.
Dziewczyna stojąca na skraju melodię nakryła fartuchem
jak liściem.
Usta miała maleńkie
i prędkie,
a szyszka świeciła w jej ręku
jak klejnot albo lusterko.
Po śpiewie człowiek się wspinał,
grzbiet wygarbiał jak owad,
pewnie płakał - bo w słowach
jak w bursztynie trzy łzy miał -
Za firanką z barw motylich,
za szybą z źrenic rybich
lepili właśnie serce z gliny
dla smutnych i nieżywych.
Serce było z kształtu jak szyszka,
a śpiewało - jak dziewczyna śpiewa,
więc choć człowiek jak deszcz się przemykał,
ujść nie zdołał -
i wrócił, by żebrać.
Tadeusz Gajcy



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz