Wydaje się, iż to takie proste. Większość z nas sądzi, że w wakacje wypełniła ową misję. Imprezy, alkohol nie kończą się z dniem rozpoczęcia roku szkolnego. Z jednej strony zatracając się, z drugiej prześlizgujemy się przez karierę szkolną a następnie zawodową. Po drodze viksa goni viksę. Powody są różne (od urodzin, po zakończenie/rozpoczęcie roku lub też zwykły wypad na działkę). Nie namawiam do abstynencji, broń boże! Pragnę jedynie zastanowić się nad samą definicją wyluzowania i wzięcia życia w swoją własną kontrolę. Ona powinna dawać satysfakcję. Odlot alkoholowy lub też narkotykowy nie jest już fenomenem. Sądzę że nawet mógłby z czasem odejść do lamusa. Dlaczego?
Zachłysnąć się życiem to zupełnie inna sprawa niż przeżyć nawet najgłębszy odlot. Chemia mózgowa do której jeszcze tak niedawno namawiałam na prawdę działa. Wczorajsze rozkminy zaprowadziły do kolejnego porównania do fejsowego/kwejkowego przekonania, że w domu samemu tańczymy najlepiej. Bo potrafimy się zatracić. W naszych marzeniach i wyobrażeniach własnego ja. Stajemy się tym o kim myślimy, co jeśli nie do końca myślimy? Lub, o zgrozo, boimy się myśleć? Wpadamy właśnie w trans, w którym nie wiemy gdzie to właściwe zatracenie się znajduje.
Dziś rano włączyłam CNN, by wysłuchać wiadomości ze świata. Trafiłam na wywiad z mężczyzną który opisał "Surfers code", jego własny przewodnik po życiu. Motywacją do napisania książki była utrata syna i rola miłości w jego wyjściu z załamania. Powiedział jedną sprawę, która wydaje mi się bezwzględnie uniwersalna. Po owym załamaniu non-stop zadawał sobie pytania: Co jeśli? Co jeśli? Co jeśli? Gdy przestał to robić, ból zaczął znikać.
Jest to dość drastyczny przykład, jednak śmiem twierdzić iż wielu z nas zadaje sobie takie pytania nawet bez tragedii w życiu. Odpowiedzi wówczas są nie dość, że nie motywują to jeszcze skupiają nas na błędnych ścieżkach w życiu. Jedynym sposobem do prawdziwego odlotu życia, jest zostanie szczęśliwym. To coś powinno uczynić nasze życie takim, że po obejrzeniu fantastycznego filmu z zapałem wrócimy do naszego życia.



