sobota, 31 grudnia 2011

LEARN BY HEART


Nadszedł czas ostatecznego podsumowania roku 2011. Chyba pierwszy rok, tak naprawdę przeżyty w moim przypadku. Dziś rano doszłam do wniosku że już dawno nie czułam że żyję tak jak czuję to dziś. Co mnie skłania do tego wniosku? Podejmowanie decyzji. Moich własnych, nawet wbrew innym. To dość dziwne, ale taka już jestem, człowiek uczy się całe życie.

Oczywiście jak to zwykle bywa- przerwa świąteczna ma służyć nadrobieniu zaległości, a tak właściwie to staje się czasem dla nas samych. Otrzymałam ogromną książkę o życiu Steve'a Jobsa, człowieka, który opuścił nas w tym roku, pozostawiając po
sobie silnie zbudowaną, wręcz kultową markę apple. Jego niesamowity życiorys, którym bardziej niż czymkolwiek innym zajęłam się w ostatnim tygodniu roku utwierdził mnie w przekonaniu że liczy się to czego my chcemy. To właśnie, co każde z nas hoduje we własnym sercu, kreuje naszą rzeczywistość. Tak jak Steve wiedział od początku, czego szuka w życiu, tak każdy, kto chce osiągnąć coś, powinien to robić. Tylko trzeba w tym sercu trzymać wszystko co nas inspiruje. To nie do końca takie proste, jednak teraz już to wiedząc jestem przekonana, że to co sama każdego dnia rozbuduję we własnym sercu będzie moje, będzie piękne.





Drugim niesamowicie ważnym wnioskiem tego roku jest to że:

SZCZĘŚCIE nie jest celem, lecz DROGĄ.
Spokojne, pewne siebie oczekiwanie sukcesu i świadomość tego kiedy go
osiągniemy (czymkolwiek to jest, liczą się rzeczy, które kochamy). To jest właśnie klucz do szczęścia.

OK. Ale wracając do 2011,

pierwszy kwartał to przełom w życiu, który szybko zamienił się w ciągłe bieganie z jednych zajęć na drugie, ale jakoś nawet to polubiłam. Nie wierzyłam, że jestem w stanie tyle osiągnąć, a jednak. No i wielka inspiracja paroma nauczycielami, których spotkałam na swej drodze. To chyba szczęście sprawiło, że udało mi się ich poznać. Co najśmieszniejsze, szkołomania już mnie nie dotyczy, to chyba też plus tego roku. To właśnie, w mym przypadku znaczy dorosnąć. Już wiem, że to tylko wyobraźnia sprawia wrażenie rzeczy dobrych i złych.

Luty i Marzec, miały być kolejnym przełomem, wielką deklaracją przyjaźni i szczęścia, zamiast tego przyszła recesja. Najzabawniejsze- tracąc wszystko, zyskałam jeszcze więcej. Ironia losu? Nie sądzę, raczej przeznaczenie.
Fajne jest też, że wreszcie uleczono mnie, z wypominania przeszłości. Nie zmienisz jej, choć bardzo byś chciał. Ona może być jedynie czasem drogowskazem. Fragment z wypowiedzi jednego z moich wielkich autorytetów poznanych w tym roku głosi:

Move out of your comfort zone. You can only grow if you are willing to feel awkward and uncomfortable when you try something new.
BRYAN TRACY

Tak, właśnie to jest kolejny klucz, który odkryłam będąc na Pogorii. Obserwacja żeglarzy, ich stylu życia i podejścia sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać jak wiele człowiek może, gdy sobie uświadomi, że nie ma granic, jest tylko on i jego własne decyzje. Życie=Zabawa, to najlepsze co może być, tak najprzyjemniej można się wszystkiego nauczyć.

Zdecydowanie też nie mogę zgodzić się z House'm - ludzie się zmieniają, często jest to wyjątkowo smutne, lecz czasem (jak w moim przypadku) całkiem szczęśliwe. Muszą tylko odnaleźć to, czego czasem bardzo długo szukają. To co daje im wewnętrzny spokój, nadzieję.


No i parę moich miłości, fajnie współdzielić pasje, to też jeden z elementów drogi do szczęścia :)







Dzięki pasjom, można się uczyć BY HEART, to właśnie jest piękno życia, gdy wiemy i rozumiemy i lubimy. Czasem na przekór szkolnym podręcznikom i rutynie dnia codziennego. Cieszę się, że już wiem co kocham i czego nie opuszczę. Dziękuję roku 2011, za zapoznanie mnie z tyloma niesamowitymi i niepowtarzalnymi ludźmi, którzy pchnęli mnie w tę niesamowitą sferę życia. :)

OK. a teraz najważniejsze.
POSTANOWIENIA
1. Będę sobą w najlepszym wydaniu, nieważne co będzie mym zajęciem, nigdy nie zawaham się w robieniu swego.
2. Zostanę mistrzem gitary.
3. Przeczytam mnóstwo inspirujących książek i nie przestanę szukać nowych.
4. Rozkręcę swój własny biznes, już pod koniec roku przyniesie mi on pierwsze dochody (nie tylko te materialne)
5. Wezmę udział w wielu alternatywnych szkoleniach.
6. Zarobie swój pierwszy tysiąc w tradycyjnej pracy.
7. Fachowość, dokładność i punktualność to moje cechy od 1 stycznia 2012.
8. Zdobędę indeks na wymarzoną uczelnię.
9. Będę się niepowtarzalnie bawić na wielu koncertach i imprezach które będą miały miejsce w przyszłym roku w Polsce i nie tylko.

Drodzy Czytelnicy!
Życzę wam niezapomnianego Sylwestra, dużo, dużo alkoholu jakiego lubicie. Poza tym, żeby wasze plany na przyszły rok spełniły się tak jak sobie tego zażyczycie. I by każdy dzień następnego roku był wesoły, niezwykły i inspirujący was do działania!


środa, 28 grudnia 2011

indispensable to move on

1.
Ze względu na tekst. Co roku zmieniają się poglądy. Niektóre jednak pozostają, a wierność ideom kosztuje. Właśnie w hołdzie tym zachowanym ideom, pomimo zmian środowisk wszelkiego rodzaju składam ten, całkiem późno ukazujący się kawałek.

2.

Kochane małpki, ta piosenka wybrzmiewa a mojej głowie za każdym razem gdy przypomnę sobie współtworzenie pięknych chwil tego roku. W tak romantycznych miejscach jak dziób Pogorii, lecz nie tylko tam.

3.

A to z kolei rytm początku roku, nie wszystko wychodzi, stąd też melancholia. Oby tylko jak najkrócej się mnie trzymała w nadchodzącym roku.
4.


THE LAST BEATNICS, symbol tej imprezy.

5.

I ten mega koncert, mega ekipa i fun skakania przez ogrodzenia. Płyta też niezgorsza, powiem nawet że doroślejsza na całe szczęście.

6.
Z przykrością stwierdzam iż dopiero w Glasgow ogarnęłam lajka dla tej piosenki. Chyba właśnie ten kiepski tekst w połączeniu z tak dobrymi imprezami zapisuje ją w mojej pamięci.

7.

Pomimo silnej imprezowni jaką była Łupawa, jedno można z pewnością powiedzieć, tych chwil nie da się zapomnieć. Jak i muzyki w pewnej knajpie w Rowach.

8.


Jeżeli mowa o 2011 to nie może się obejść bez, całkiem prostego, jednak mającego coś w sobie hitu BARBRY. To, co pociąga to zapewne kult USA i Nowego Jorku <3

9.

Jak zwykle papryczki z kalifornii nie zawiodły swoich fanów. ZAGRAJĄ W WARSZAWIE już w lipcu!!! Moje zeszłoroczne marzenie się spełniło. Ten kawałek, według mnie, lepiej oddaje nową płytę niż promujący ją na początku Rain Dance Maggie. Jest w nim jakaś nieopisana energia, którą poczułam słysząc go pierwszy raz.

10.
2011 to również rok odkryć muzycznych, poszerzania horyzontów. Tak mocno, że wciąż wszystkiego nie przesłuchałam. W każdym razie ich twórczość odkryta dzięki dobrej wymianie muzycznej <3, stanowi sporą część muzyki WAKACJI 2011.

piątek, 23 grudnia 2011

predikty


BE CRUEL TO ME 'CAUSE IM A FOOL FOR YOU



To moja oficjalna propozycja na podsumowanie tego roku. Upłynął on pod znakiem wojaży, rozstań.

Morze, kanał, jeziora naturalne jak i antropogeniczne, rzeki, co najmniej po jednym z każdego rodzaju udało mi się w tym roku zaliczyć. Zarówno autostradę jak i ścieżki polne za Błoniem, to był rok prawdziwego życia. Rower, skuter, samochód, autokar, pociąg, kareta, snowboard, narty, kajak, żaglówka, barkentyna, jak i jedynie siła własnych nóg stanowiły środki transportu tego roku. Tak szczerze, nie wiem czemu tak się tym jaram. Podróże zmieniają ludzi, fajnie było to robić. Fajnie będzie to robić na nowo.

Tych elementów było wiele. Każdy ma swoje własne, które pielęgnował i rozwijał. Chyba drugim elementem priorytetów tego roku będzie szeroko pojęty język. Zarówno ten ojczysty, jak i te pozostałe. Mam nadzieję wreszcie wrócić do swej świetnej formy w tej kwestii.

Był to też rok wielkich rozstań, w sumie zgodnie z przysłowiem, jaki sylwester taki cały nowy rok. Choć pewnie z mych komentarzy bezpośrednio po tym wydarzeniu nie da się jednoznacznie stwierdzić że tak było... Ach to ocenianie historii, może jest ono jednak całkowicie zbędne?

------------------------------Nie----------------------------------

Ale wracając do konkretów.
Song tego roku już jest, choć i tak zapewne utworzę pierwszą dziesiątkę.

Książka? Film? Ubranie? Przypał? Przełom? Impreza?

i tak można by wymieniać bez końca. Warto zadać sobie ten trud.
Tym optymistycznym akcentem, kończę te dywagacje...
Czas na nocne rozkminy nad
sensem i
bezsensem.

I w końcu na wnioski prowadzące do wizji... jaki ma być 2012?