poniedziałek, 10 października 2011

STORM IN A TEACUP

Oczekując na KM-kę czytałam artykuł w Harvard Business Review, który mógł przekręcić moje postrzeganie świata, a na pewno pobudził mnie do myślenia. Dotyczył on prezencji osobistej i roli jaką odgrywa ona w karierze.

Tumblr_lssvkvny8o1qey760o1_500_large
Mój post jest inspirowany właśnie tym artykułem, który z kolei bazował na pracy wykładowczyni z London School of Economics. Autorka udowadnia iż ludzie, pilnujący by ich prezencja uwypuklała ich cechy wyglądu zarabiają (w przeciągu całej swojej pracy) około 230 000$ więcej, niż ich niezadbani koledzy z uniwersytetów. W skali rocznej jest to około 5% pensji miesięcznie. Po części autorka nie wie jak to z interpretować, czy jest to ludzka próżność (jako przykład podaje Paryż, gdzie to zjawisko jest szczególnie popularne), czy też może zwykły zbieg okoliczności.Tumblr_lkzt07xaue1qba2too1_500_large

Moim zdaniem i to i to. Tak na prawdę, jacy jesteśmy wewnątrz, tacy automatycznie stajemy się z zewnątrz. Nasze przeważające myśli przebijają się w naszych słowach, decyzjach i pomysłach. W konsekwencji tego decydujemy się na założenie takiej a nie innej sukienki, spodni czy koszuli. Dodatkowo bardzo dużą rolę odgrywa pierwsze wrażenie. Cała ta prezencja jest niezbędna w praktycznie każdym zawodzie świata, gdyż zawsze mamy kontakt z ludźmi i to właśnie ona dodaje koniecznej pewności siebie.

Zastanawia mnie jedynie, czy obecny system jest w stanie wykształcić takich, zdrowych, realistycznie patrzących ludzi. Wygląd przychodzi z czasem, nie koniecznie tak dzieje się w popularnych publikacjach wszelkiego typu. Jak stać się człowiekiem sukcesu? Podobnież tak na prawdę jak już się nim zostanie, nie ważne ile ma się na koncie, zawsze jest się w stanie zwiększyć swój przychód (nawet po stracie całego majątku). Ok. To jest teoria, a praktyka?

Ostatni zabieg z brakiem facebooka miał służyć odcięciu się od społeczeństwa jako takiego, w związku z krótką fascynacją filozofią i Diogenesem z Synopy. Wyobraźcie sobie mieszkanie w beczce, gdzie wszyscy dookoła biegają za swoimi sprawami, i mówienie o czymś zupełnie odwrotnym, nie koniecznie musi być to zwykła niepokorność wobec ogólnie przyjętych zasad moralnych... co jeśli jest jakiś inny wymiar tej sprawy..? Musiałam to sprawdzić. Sądzę, że istnieje. Tylko, czy opłaca się w nim żyć?

Tumblr_lmv2arqusi1qhxeqbo1_1280_large

Całkowite odcięcie się od popkultury sprawi, że człowiek będzie nieobyty ze zwyczajami wszystkich pozostałych ludzi. Będzie inaczej wyglądał, wyznawał własne wartości i będzie ich bronił. W połączeniu z tym idea portali społecznościowych, jak i wszechobecnej globalizacji jest piękna - wszystkie kultury razem, w idealnej symbiozie. Nikt nie jest separowany, są informacje na każdy temat bardzo szybko. Wyjątkowo ważne środowisko.

Przynajmniej tak zwraca się do nas Facebook - pokazujący nam przy odejściu zdjęcia ludzi z którymi mamy największe interakcje, stara się wykazać iż bez nas ta jedność zostanie zachwiana- Ci ludzie będą tęsknić. Jednakże te relacje mają zupełnie inny charakter niż te, które zawieramy bez udziału jakichkolwiek "wspomagaczy". Każdy z nas starzeje się co wiedzie nas nieuchronnie do zawężenia grupy znajomych. Owszem na fejsie są wieczne, no właśnie na fejsie...

299162_10150816960620173_693230172_20973860_103937228_n_large

Z jednej strony przeszłam z zagorzałego fana do poważnego sceptyka globalizacji, z drugiej jednak postrzegam świat jako całość w której takie zjawiska są przełomowym wynalazkiem epoki z którym należy się zapoznać. Ludzie tak samo jak w przypadku innych nowości reagują różnie, jedni fanatycznie inni sceptycznie, pojawiają się także zagorzali przeciwnicy. Stanowczość decyzji nigdy nie była moją mocną stroną, szczególnie w pojęciu social life.

Tumblr_lsr2angjyr1qj5ufyo1_500_large

Skoro nasi przodkowie czerpali ze wszystkich kultur nie mając internetu (chociażby Secesyjna fascynacja Wschodem) i w sumie wymaga się tego od nas w szkole (interpretacja wszelakich publikacji kulturalnych), to dlaczego nie mamy robić tego w codziennym życiu? Otóż, podobnie jak dziecko zostawione w sklepie z zabawkami, nie jest w stanie wybrać jednej (chyba że ma określoną potrzebę) tak i człowiek przesiadujący na fejsie może nie sprecyzować się do końca, bo niby jest tyle światopoglądów i możliwości... Tak, one gdzieś będą, dopóki nie dokona się wyboru. Tylko jak go dokonać?