czwartek, 30 grudnia 2010

Still thinking

To już ostatni dzień tego roku. Po wieczorze spedzonym w kuchni zamieszczam notke z moimi przemysleniami. Na szybko, z iPoda. W trakcie ostatniego wieczoru tego roku bawić sie będziemy w rożnych miejscach, to nie ważne gdzie, ważne z kim. Życzę Wam by Ci ludzie pozostali przy was przez cały następny rok i byli z wami znów w ten ważny wieczór. Życzę Wam tez, by ci których przy was zabraknie, znaleźli sie przy Was kiedyś mimo wszystko. Zwyklo sie mowic, ze "Jaki Sylwester taki cały Nowy Rok". Życzę Wam by był udany tak jak cały 2011.

środa, 29 grudnia 2010

So hard to hide



Rozkminy do 02:30, spanie do 10:00, szybkie śniadanie i wyjście z domu. Kawa z Karolajn<3 i nowe inspiracje, postanowienia. "Zamuła w pociągu w rytmie Florence", kolejny żal, tak jak AC/DC można było zobaczyć ją live, zabrakło jaj. Postanowienie numer3 : Nie zabraknie mi już więcej determinacji w spełnianiu marzeń. W przerwie wspomnienie jeszcze innej grupy, która zjawiła się pod Londynem po moim
 przyjeździe i była w Jarocinie w trakcie mego odcięcia od cywilizacji w otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Mowa tu o Biffy Clyro, kocham ich za dobrą synchronizację delikatnego grania z prawdziwym pierdolnięciem. Do tego teksty, odnajduję w nich siebie. W tych Florence też. Florence i jej "Lungs" i Biffy z "Only Revolutions" nowa muzyka, dobra muzyka, nasza muzyka.


foto z Google Grafika

wtorek, 28 grudnia 2010

On the road

Kolejny dzień meetingów. Odbije się to na mojej sytuacji szkolnej, ale jebać, raz się żyje. Dziękuje żeglarzom za przedpołudnie i Martynce za ogarnięcie popołudnia. Starówka to to co kocham najbardziej no i popołudniowa połowa seansu, było warto.


Dwa arcydzieła dzisiejszego dnia to kalendarz wykonany dla Tomasza przez Martyń: 
Koniec Morałów: Prezenty cd
I film:
Czarny Łabędź
Pomimo iż oglądałam ten film od połowy to polecam go. Opisuje artyzm w najlepszej formie.


Drugie postanowienie noworoczne: Więcej takich dni!

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Akt twórczy


Proces tworzenia jest czymś pięknym, niepowtarzalnym. Każdy ma swoją formę, fajnie jest mieć wspólną. Muzyka i fotografia... Dzisiejsze popołudnie, jedno z produktywniejszych, szybkie i efektywne na długo pozostanie w mej pamięci. 








"I tried to live alone but lonely is so lonely alone"
Any Other World- Mika

niedziela, 26 grudnia 2010

Cover You in rock

Drugi dzień świąt upłynął pod hasłem uzupełniania zaległości muzycznych. Między innymi dyskografii AC/DC, oficjalnie należącej w całości do mojego brata. Jestem pod wrażeniem umiejętności braci Youngów i ich współpracowników w poszczególnych latach. Oczywiście część z tej muzyki wiąże się z moim dzieciństwem, i prezentowaniem jej przez mojego brata, ojca ale wtedy myślałam że jest zbyt prosta, monotonna. 
Nie jest! Każda piosenka, pomimo utrzymania w podobnej tonacji, jest źródłem energii, seksu. Żałuję, że nie wybrałam się na koncert owego zespołu w mijającym roku 2010 na warszawskim Bemowie. To było wielkie pierdolnięcie, którego żałuję teraz tak samo jak Heineken Open'era 2010 z moim ulubionym Kasabianem. Błędy w tym roku popełnione zmuszają mnie do pierwszego noworocznego postanowienia. Za wszelką cenę muszę wybrać się na przyszłorocznego Heinekena!

"We drink a lot, that demon drop
This one's on me, here's mud in your eye"
AC/DC-Whiskey on the rocks 

piątek, 24 grudnia 2010

"I am dreaming of a white christmas..."

    

MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, ode mnie dla was, drobna lista z moimi ulubionymi świątecznymi melodiami. To właśnie muzyka najlepiej oddaje klimat jakiekolwiek uroczystości. Fragment moich świąt specjalnie dla odwiedzających mojego bloga. 

"All I wish that everyday is christmas 
What a nice way to spend the year"
(Shakin' Stevens- Merry Christmas)

I takich właśnie świąt,
które każdy chciałby mieć na co dzień przez rok
życzę wszystkim czytelnikom mojego bloga.

czwartek, 23 grudnia 2010

Nie ma przypadków

Ostatnio wiele rzeczy układa się po mojej myśli. Dlaczego akurat teraz? Hmm... szkoła, życie. Przyjaźń... to dziwne, ale mówi się, że to właśnie przyjaciół wybieramy. A może nie? Ci których się wybiera szybko odchodzą, bo im nie zależy. Los nie bez przyczyny zsyła pewnych ludzi. Nie warto ich odrzucać, gdy są mimo wszystko, tak po prostu. Szczególnie w Boże Narodzenie, bo to nie tylko okres pojednania z rodziną, to też czas dla przyjaciół, bo oni tworzą  drugą rodzinę.

wtorek, 21 grudnia 2010

Like Last Christmas

Są takie elementy Świąt Bożego Narodzenia, które niezmiennie się powtarzają. Należy do nich przedświąteczna ekstaza, niechęć do uczenia się i finalnie ten ostatni dzień szkoły a po nim niesamowita ulga. I już tylko wigilia klasowa, od lat przygotowywana w pośpiechu, zawsze trafia się ktoś komu jakaś klasowa fotografia nie przypadnie do gustu. Na finał świąteczny przypał - może nie zawsze tak spektakularny, ale zawsze jakiś jest. Wracamy do domu i tam zazwyczaj sprzątamy, czekamy na tę najważniejszą kolację w roku. Znowu mija, znowu się przejadamy. Jeśli zgadzasz się chociaż z połową twierdzeń, to w tym roku nie powielaj schematu życzenia zdrowia, szczęścia. Już teraz, przed wigiliami klasowymi życzę wam NIEZWYKŁYCH i NIEZAPOMNIANYCH świąt, bo stają się gatunkiem wymierającym.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

POGO

Pokłony pomysłodawcom i wykonawcom tego przedsięwzięcia. Nie wiem dlaczego, ale w jego trakcie przypomniała mi się jedna z finalnych scen WCK. Może zbyt edyfikuję tę drobną inicjatywę, ale uważam że warto. Bezpośrednia dziena dla Bieńkowicz, Gusi i Karolajn. Oby więcej takich małych-wielkich akcji.

"Exit light, 
Enter night
Take my hand
We're off to never-never land."

niedziela, 19 grudnia 2010

Świąteczna retrospekcja




Z rąsi - 2010
Pewne relacje nie umierają, są takie więzi które raz stworzone pozostają na zawsze. To pocieszające, w kontekście tylu ludzi którzy szybko stają się ważni i szybko przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.


Kolaż "z rąsi" 2008-2009



Coś takiego jest w tych naszych, szczególnych znajomościach. Tworzymy je często przypadkiem, ale już pozostają na zawsze. 




Starbucks na wymianie
we Frankfurcie, 2008r


Warsztaty Koła Plastycznego
maj/czerwiec 2009r











Są też miejsca, które zwykliśmy odwiedzać, dzięki którym ożywają nasze wspomnienia, może dziecinne, może banalne, ale nasze.


Zakończenie Roku
Szkolnego
czerwiec 2008
dzień zawożenia
świadectw,
czerwiec 2009r
Święta i Nowy Rok to jeden z najpiękniejszych okresów, wtedy wspominam te najlepsze momenty z naszego życia, jakbym znów siedziała w Coffee Heaven i rozmawiała ze starym dobrym przyjacielem.





piątek, 17 grudnia 2010

Odwiedź i zczytaj



Zawsze facynowały mnie książki Agathy Christie, serie opowiadające o detektywach Mrs Marple i Herculesie Poirot. Wśród opowiadań z udziałem Belga, ekscentrycznego detektywa, na uznanie zasługują książki takie jak "Dziesięciu małych murzynków", "Dom Zbrodni" i wiele, wiele innych. W związku z popularnością serii powstały filmy oparte na fabule owych książek z Peterem Ustinovem w roli tytułowej, a także serial "Poirot" z Davidem Suchetem. Zawsze były dobre, jednak te z 2010 zasługują na szczególną uwagę. Poczynając od Pani McGinty nie żyje (2008), a kończąc na wyemitowanym 17 grudnia na Canal+ odcinku Morderstwo w Orient Expressie (2010), każdy z odcinków jeszcze bardziej trzyma w napięciu dzięki ciekawym ujęciom i właściwym umiejscowieniu akcji. 


Halloween Party 2010
promotion poster
Jeśli chodzi o fabułę to  polecam Tragedię w trzech aktach (2010), ukazuje tragedię życia ludzkiego i w ciekawym aspekcie ujmuje pojęcie miłości. Pod względem realizacji polecam Wigilię Wszystkich Świętych (2010), ze względu na umiejscowienie akcji w malowniczym angielskim miasteczku. Jego mieszkańcy nie zajmują się jedynie zwykłymi sprawami codziennymi, a sprawy z przeszłości wciąż nie zostały zamknięte. 

Greenway Estate, Boat House, 2009
Jestem pełna nadziei co do kolejnych ekranizacji. W zeszłym roku odwiedziłam siedzibę rodu Christie w Devonshire, Greenway Estate. Jedna z nich "Zbrodnia na festynie" (w założeniu książki) ma mieć miejsce właśnie w Greenway. Jeśli film zostanie zrealizowany właśnie tam równie dobrze jak poprzednie może być prawdziwym hitem.


Greenway Estate path, 2009 fot. J.Kurach


wtorek, 14 grudnia 2010

W dwóch ciałach

"Nobody asked for life to deal us
with these bullshit hands we're dealt.
We gotta take these cards ourselves
and flip'em don't expect no help."
(Eminem-Beautiful)

Miałam szansę poznać kogoś, kto mówi o przeciwnościach losu w pierwszej osobie liczby mnogiej w połączeniu z czasownikiem dokonanym. Warto przedrzeć się przez zaspy z ginger'em, by wszystko poukładać. Jedna dusza w dwóch ciałach? To nie moc Boga, to zadanie dla ludzi, wtedy życie jest łatwiejsze.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

The blood aint on our hands



Był rok 1968, on miał 20 lat, jego ojczyzna została zaatakowana przez wojska Układu Warszawskiego. Młodzieńcze serce nie pozwoliło mu zostać obojętnym. Praska wiosna prawie została stłumiona, ludzie zaczęli tracić nadzieję. Podjął decyzję, to on właśnie zaprotestuje przeciwko łamaniu praw ludzkich.

16:00, Plac Wacława, Jan Palach dokonuje aktu samospalenia. Nie ginie na miejscu, dopiero następnego dnia w szpitalu. 

Pomimo ludzi podążających jego śladem i protestujących Praska wiosna upada, na 20 lat umiera nadzieja.


W okresie żelaznej kurtyny wiele młodych ludzi walczyło o wolność, walczyło ze straszną machiną despotycznej władzy. Dzisiaj 13 grudnia 2010r obchodzimy ważne rocznice. Nie tylko wprowadzenia stanu wojennego, ale także zamieszek grudnia 70'.  Polacy pomimo porażki Praskiej wiosny, nie poddali się. Pomimo stłumienia strajków grudnia 70', nie poddali się. Pomimo wprowadzenia stanu wojennego 1981r, nie poddali się. Nie pozwólmy zatrzeć historii, nie poddajmy się.


video: KASABIAN - CLUB FOOT, for Jan Palach 1948-1968

niedziela, 12 grudnia 2010

inspiracje grudnia



"Znalazła raz pewna pani
aparat do bani
sentymentem wzruszona
wzięła go raz w ramiona
i czule rzekła
ty jesteś rodem z piekła
ja jestem rodem z nieba
nic więcej nam nie potrzeba"
Tekst:
Czesław Śpiewa - Maszyna do świerkania
  

PLUS CAMERIMAGE: Konkurs Wideoklipów

 Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage, jest unikalny w światowej skali. Odbywa się co roku na przełomie listopada i grudnia. Szczególnie interesująca jest gala zamykająca tę imprezę z wieloma projekcjami. Główne zainteresowanie przyciągają nagrody za całokształt pracy nad filmami i same nagrody za różne aspekty pracy nad filmem, jednak dla mnie szczególną kategorią jest Konkurs Wideoklipów.


Od zawsze muzyka była moim źródłem inspiracji, a teledyski prezentowane w ramach tego konkursu są przykładem właściwej interpretacji każdego z utworów. Rok temu zwyciężył (pokonując teledyski do piosenek gwiazd takich jak Eminem z piosenką 3am, Coldplay- Strawberry Swing, czy The Prodigy-Warirriors dance) teledysk grupy Depeche Mode do piosenki Wrong, zdjęcia autorstwa Shawn'a Kim'a. Ciekawie oddaje dynamikę w piosence i egzystencjalne znaczenie jej słów.

 



Drugi zwycięski teledysk miał oryginalny scenariusz poruszający tematykę sensu życia ludzkiego. Dopracowane kadry pozwalają na wciągnięcie widza w kompozycję utworu. Zaznaczam, że w teledysku pokazane są wnętrzności ludzkie i zwierzęce, co swoją drogą jest ciekawym zabiegiem psychologicznym. Jest to teledysk do piosenki zespołu The Hickey Underworld - Blonde Fire, zdjęcia autorstwa Nicolasa Karakatsanisa.




W tym roku nominowano teledyski takich sław jak Lady Gaga, Plan B, Gorillaz, Florence+ Machine. Moim faworytem był teledysk Czesława Śpiewa, do piosenki Krucha Blondynka autorstwa  Mads Køngerskov. 



Niestety zarówno ten teledysk jak i te przeze mnie wymienione zostały zdeklasowane przez teledysk Kory do "Zabawy w chowanego", jak dla mnie zbyt banalny. Druga nagroda jednak jak najbardziej zasłużona, wciągający scenariusz i dobra realizacja teledysku do piosenki How To Destroy Angels "The Space in Between":




więcej na Oficjalnej stronie festiwalu

sobota, 11 grudnia 2010

Nie zrobię nikomu prezentu




bo poukładane mam plany

a nie jest to przecież sielanka




dopóki na nogi nie wstanę
każdy plan można zmienić
lecz wolę życie bez planu


jak tylko odkurzę mieszkanie
zdobędę mury Libanu


w spokojnym brzęku butelek
odnajdę spełnione nadzieje










upiekę się jak kartofelek
i nigdy już nie wytrzeźwieję


tekst z piosenki
Czesław Śpiewa-Efekt uboczny trzeźwości

czwartek, 2 grudnia 2010

Sztuka tworzenia portretu

SANAA-Building podczas prezentacji nocą

Będąc w Essen, europejskiej stolicy kultury 2010 miałam okazję poznać Zagłębie Ruhry  od strony industrialnej poprzez rozmowę z mieszkańcami, muzea ale także wystawy fotograficzne. Należy także nadmienić, iż stosunkowo długo był to biedny region z którego młodzi ludzie wciąż chcą wyjeżdżać, nie widząc perspektyw dla siebie. Żadne słowo nie jest w stanie oddać smutnej sytuacji tego górniczego regionu tak jak zdjęcia i wystawy interaktywne.  Te właśnie miałam okazję zobaczyć w świeżo zbudowanym (dość ekscentrycznie wyglądającym) SANAA-Building należącym do Folkwang University of Arts. 
Katalog zdjęć
Sam region  dobrze przedstawia praca Jörga Sasse, Speicher II. Przyjmuje ona formę aktywnej wystawy, każdy kto przychodzi może wybrać cztery nowe zdjęcia  pojawiające się na ścianach(część z nich to prace Jörga, pozostałe to wybrane prace amatorskie). Nie można ich obejrzeć, wybiera się jedynie numer kategorii(np. Miejsce pracy) i następnie numer zdjęcia. Później z listy pasujących wybiera kolejne trzy. 
Jörg Sasse: Bild 234 aus 512. Aus: Speicher II,
2009-10. C-Print, 36,5 x 45,5 cm,
 © Jörg Sasse / VG Bild-Kunst, Bonn 2010.
 Courtesy Galerie Wilma Tolksdorf, Frankfurt / Berlin
Praca jest trafną próbą połączenia się w procesie twórczym z odbiorcą, ponieważ każdy może wybrać dziedzinę która w tym momencie wydaje mu się najciekawsza i pokazać ją innym. Autor zadbał także o kompozycje, po wybraniu kompozycji wybieramy zdjęcia pasujące do pierwszego z kategorii. (Jest ich więcej niż 3, więc mamy tu też element losowości).
  Moją uwagę przykuło też zestawienie portretów burmistrzów poszczególnych miast Zagłębia Ruhry. Fotograf poprosił ich by sami wybrali jak się ubiorą i gdzie zostaną sfotografowani. Pomysłów było wiele, część z nich wybierała rodzinę, inni zaś miejsca które powstały za ich kadencji, lub też po prostu we własnych gabinetach. Nad samą techniczną stroną zdjęcia czuwał fotograf, projekt ukazuje ważną stronę portretu- to portret tej osoby, nie tylko fizycznie ale też psychicznie. By portret miał odpowiednią wartość nie wystarczy tylko ładny kadr, musi on też podkreślać perspektywą, przy udziale właściwego światła i tła w całości zdjęcia uwypuklać cechy fotografowanego człowieka. 
fot. Justyna Kurach

Uśmiech, wygląd, otoczenie to wszystko w pewien sposób opowiada naszą historię, czy powinniśmy przywiązywać do niego wagę? Poniekąd tak, ale warto też dodać, że spontaniczność często daje dobre efekty, pozwala uchwycić moment. Tylko wtedy, gdy model jest świadomy i rozumie swoją osobowość, otoczenie z nim związane, zachowuje się naturalnie. Jeśli robimy komuś zdjęcie w normalnej dla niego sytuacji i wywołuje to zaskoczenie, oburzenie, musi się to wiązać z brakiem akceptacji samego siebie i swojej sytuacji życiowej. Głupie są wymówki w stylu źle wyglądam, jestem niefotogeniczny. Tak naprawdę chwila, która zostanie utrwalona na zdjęciu jest dla danej osoby nieakceptowalna. Zdolność do pozowania wiąże się z pewnym poziomem samoakceptacji, który można wypracować.
fot. Agnieszka Witkowska
 Studium do portretów to jedyny sposób, by dojść do tego jedynego właściwego zdjęcia, jeśli nie natrafimy na właściwy moment, musimy go stworzyć.  Fotograf powinien być spostrzegawczy, wiązać pewne pozy z charakterem, rozróżniać charakterystyczne gesty. Dzięki wielu próbom coraz łatwiej uchwycić moment, bez powtarzania go a wraz z ilością zdjęć tworzymy coraz lepsze kadry.
fot. Tomasz Dziewicki
  Jesteśmy systematycznie zmuszani do poszerzania słownictwa, informacji, umiejętności. Sami powinniśmy dbać o to by utrwalać te najważniejsze dla nas chwile, najważniejszych dla nas ludzi. Dbać to, bo ta historia jest nam najbliższa i  ma bezpośredni wpływ na osobowość. Nie musimy posiadać najlepszego sprzętu, wystarczy odrobina pasji i zaangażowania z obu stron obiektywu. 


niedziela, 28 listopada 2010

My playlist 1


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Uważam, że przez muzykę najlepiej można się określić. Oto 10 kawałków, które jako pierwsze przyszły mi na myśl w tym szczególnym dla mnie, inspirującym dniu.

Początki

Postanowiłam kontynuować moją blogową działalność, bo proces tworzenia czegokolwiek jest najpiękniejszym elementem życia. Nie mogłam sobie tego odmówić, tak ważne jest by pozostawić po sobie jakiś namacalny ślad na Ziemi. Na pewno w moich życiowych próbach było wiele niedociągnięć, stąd też nazwa mojego bloga: "Rehearshal of life". Tak bardzo lubię spontaniczność, jednak często też myślę, że warto by było pewne chwile w życiu wypróbować zanim do nich dojdzie. Ważne jest, by to rozumieć, by chociaż dążyć do wybranego ideału. Właśnie takie elementy z życia będę tu zamieszczać. Będę starać się uchwycić to co najważniejsze, najciekawsze i umieścić tu dla Was z moim komentarzem.

Już od paru tygodni zbierałam się by tworzyć, ale dziś 28 listopada 2010 roku przyszła ta inspiracja. To właśnie mnie najbardziej zastanawia, niby wszystko wiemy i rozumiemy, jednak potrzeba tej chęci, tego natchnienia. Skąd się bierze, od Boga? Czy to tylko my musimy dorosnąć do pewnych decyzji? Przecież nie zachodzą w naszym umyśle tak silne zmiany, jednak całkowicie gotowi jesteśmy dopiero w pewnym momencie, dlaczego?