wtorek, 28 grudnia 2010

On the road

Kolejny dzień meetingów. Odbije się to na mojej sytuacji szkolnej, ale jebać, raz się żyje. Dziękuje żeglarzom za przedpołudnie i Martynce za ogarnięcie popołudnia. Starówka to to co kocham najbardziej no i popołudniowa połowa seansu, było warto.


Dwa arcydzieła dzisiejszego dnia to kalendarz wykonany dla Tomasza przez Martyń: 
Koniec Morałów: Prezenty cd
I film:
Czarny Łabędź
Pomimo iż oglądałam ten film od połowy to polecam go. Opisuje artyzm w najlepszej formie.


Drugie postanowienie noworoczne: Więcej takich dni!

1 komentarz: