sobota, 31 grudnia 2011

LEARN BY HEART


Nadszedł czas ostatecznego podsumowania roku 2011. Chyba pierwszy rok, tak naprawdę przeżyty w moim przypadku. Dziś rano doszłam do wniosku że już dawno nie czułam że żyję tak jak czuję to dziś. Co mnie skłania do tego wniosku? Podejmowanie decyzji. Moich własnych, nawet wbrew innym. To dość dziwne, ale taka już jestem, człowiek uczy się całe życie.

Oczywiście jak to zwykle bywa- przerwa świąteczna ma służyć nadrobieniu zaległości, a tak właściwie to staje się czasem dla nas samych. Otrzymałam ogromną książkę o życiu Steve'a Jobsa, człowieka, który opuścił nas w tym roku, pozostawiając po
sobie silnie zbudowaną, wręcz kultową markę apple. Jego niesamowity życiorys, którym bardziej niż czymkolwiek innym zajęłam się w ostatnim tygodniu roku utwierdził mnie w przekonaniu że liczy się to czego my chcemy. To właśnie, co każde z nas hoduje we własnym sercu, kreuje naszą rzeczywistość. Tak jak Steve wiedział od początku, czego szuka w życiu, tak każdy, kto chce osiągnąć coś, powinien to robić. Tylko trzeba w tym sercu trzymać wszystko co nas inspiruje. To nie do końca takie proste, jednak teraz już to wiedząc jestem przekonana, że to co sama każdego dnia rozbuduję we własnym sercu będzie moje, będzie piękne.





Drugim niesamowicie ważnym wnioskiem tego roku jest to że:

SZCZĘŚCIE nie jest celem, lecz DROGĄ.
Spokojne, pewne siebie oczekiwanie sukcesu i świadomość tego kiedy go
osiągniemy (czymkolwiek to jest, liczą się rzeczy, które kochamy). To jest właśnie klucz do szczęścia.

OK. Ale wracając do 2011,

pierwszy kwartał to przełom w życiu, który szybko zamienił się w ciągłe bieganie z jednych zajęć na drugie, ale jakoś nawet to polubiłam. Nie wierzyłam, że jestem w stanie tyle osiągnąć, a jednak. No i wielka inspiracja paroma nauczycielami, których spotkałam na swej drodze. To chyba szczęście sprawiło, że udało mi się ich poznać. Co najśmieszniejsze, szkołomania już mnie nie dotyczy, to chyba też plus tego roku. To właśnie, w mym przypadku znaczy dorosnąć. Już wiem, że to tylko wyobraźnia sprawia wrażenie rzeczy dobrych i złych.

Luty i Marzec, miały być kolejnym przełomem, wielką deklaracją przyjaźni i szczęścia, zamiast tego przyszła recesja. Najzabawniejsze- tracąc wszystko, zyskałam jeszcze więcej. Ironia losu? Nie sądzę, raczej przeznaczenie.
Fajne jest też, że wreszcie uleczono mnie, z wypominania przeszłości. Nie zmienisz jej, choć bardzo byś chciał. Ona może być jedynie czasem drogowskazem. Fragment z wypowiedzi jednego z moich wielkich autorytetów poznanych w tym roku głosi:

Move out of your comfort zone. You can only grow if you are willing to feel awkward and uncomfortable when you try something new.
BRYAN TRACY

Tak, właśnie to jest kolejny klucz, który odkryłam będąc na Pogorii. Obserwacja żeglarzy, ich stylu życia i podejścia sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać jak wiele człowiek może, gdy sobie uświadomi, że nie ma granic, jest tylko on i jego własne decyzje. Życie=Zabawa, to najlepsze co może być, tak najprzyjemniej można się wszystkiego nauczyć.

Zdecydowanie też nie mogę zgodzić się z House'm - ludzie się zmieniają, często jest to wyjątkowo smutne, lecz czasem (jak w moim przypadku) całkiem szczęśliwe. Muszą tylko odnaleźć to, czego czasem bardzo długo szukają. To co daje im wewnętrzny spokój, nadzieję.


No i parę moich miłości, fajnie współdzielić pasje, to też jeden z elementów drogi do szczęścia :)







Dzięki pasjom, można się uczyć BY HEART, to właśnie jest piękno życia, gdy wiemy i rozumiemy i lubimy. Czasem na przekór szkolnym podręcznikom i rutynie dnia codziennego. Cieszę się, że już wiem co kocham i czego nie opuszczę. Dziękuję roku 2011, za zapoznanie mnie z tyloma niesamowitymi i niepowtarzalnymi ludźmi, którzy pchnęli mnie w tę niesamowitą sferę życia. :)

OK. a teraz najważniejsze.
POSTANOWIENIA
1. Będę sobą w najlepszym wydaniu, nieważne co będzie mym zajęciem, nigdy nie zawaham się w robieniu swego.
2. Zostanę mistrzem gitary.
3. Przeczytam mnóstwo inspirujących książek i nie przestanę szukać nowych.
4. Rozkręcę swój własny biznes, już pod koniec roku przyniesie mi on pierwsze dochody (nie tylko te materialne)
5. Wezmę udział w wielu alternatywnych szkoleniach.
6. Zarobie swój pierwszy tysiąc w tradycyjnej pracy.
7. Fachowość, dokładność i punktualność to moje cechy od 1 stycznia 2012.
8. Zdobędę indeks na wymarzoną uczelnię.
9. Będę się niepowtarzalnie bawić na wielu koncertach i imprezach które będą miały miejsce w przyszłym roku w Polsce i nie tylko.

Drodzy Czytelnicy!
Życzę wam niezapomnianego Sylwestra, dużo, dużo alkoholu jakiego lubicie. Poza tym, żeby wasze plany na przyszły rok spełniły się tak jak sobie tego zażyczycie. I by każdy dzień następnego roku był wesoły, niezwykły i inspirujący was do działania!


środa, 28 grudnia 2011

indispensable to move on

1.
Ze względu na tekst. Co roku zmieniają się poglądy. Niektóre jednak pozostają, a wierność ideom kosztuje. Właśnie w hołdzie tym zachowanym ideom, pomimo zmian środowisk wszelkiego rodzaju składam ten, całkiem późno ukazujący się kawałek.

2.

Kochane małpki, ta piosenka wybrzmiewa a mojej głowie za każdym razem gdy przypomnę sobie współtworzenie pięknych chwil tego roku. W tak romantycznych miejscach jak dziób Pogorii, lecz nie tylko tam.

3.

A to z kolei rytm początku roku, nie wszystko wychodzi, stąd też melancholia. Oby tylko jak najkrócej się mnie trzymała w nadchodzącym roku.
4.


THE LAST BEATNICS, symbol tej imprezy.

5.

I ten mega koncert, mega ekipa i fun skakania przez ogrodzenia. Płyta też niezgorsza, powiem nawet że doroślejsza na całe szczęście.

6.
Z przykrością stwierdzam iż dopiero w Glasgow ogarnęłam lajka dla tej piosenki. Chyba właśnie ten kiepski tekst w połączeniu z tak dobrymi imprezami zapisuje ją w mojej pamięci.

7.

Pomimo silnej imprezowni jaką była Łupawa, jedno można z pewnością powiedzieć, tych chwil nie da się zapomnieć. Jak i muzyki w pewnej knajpie w Rowach.

8.


Jeżeli mowa o 2011 to nie może się obejść bez, całkiem prostego, jednak mającego coś w sobie hitu BARBRY. To, co pociąga to zapewne kult USA i Nowego Jorku <3

9.

Jak zwykle papryczki z kalifornii nie zawiodły swoich fanów. ZAGRAJĄ W WARSZAWIE już w lipcu!!! Moje zeszłoroczne marzenie się spełniło. Ten kawałek, według mnie, lepiej oddaje nową płytę niż promujący ją na początku Rain Dance Maggie. Jest w nim jakaś nieopisana energia, którą poczułam słysząc go pierwszy raz.

10.
2011 to również rok odkryć muzycznych, poszerzania horyzontów. Tak mocno, że wciąż wszystkiego nie przesłuchałam. W każdym razie ich twórczość odkryta dzięki dobrej wymianie muzycznej <3, stanowi sporą część muzyki WAKACJI 2011.

piątek, 23 grudnia 2011

predikty


BE CRUEL TO ME 'CAUSE IM A FOOL FOR YOU



To moja oficjalna propozycja na podsumowanie tego roku. Upłynął on pod znakiem wojaży, rozstań.

Morze, kanał, jeziora naturalne jak i antropogeniczne, rzeki, co najmniej po jednym z każdego rodzaju udało mi się w tym roku zaliczyć. Zarówno autostradę jak i ścieżki polne za Błoniem, to był rok prawdziwego życia. Rower, skuter, samochód, autokar, pociąg, kareta, snowboard, narty, kajak, żaglówka, barkentyna, jak i jedynie siła własnych nóg stanowiły środki transportu tego roku. Tak szczerze, nie wiem czemu tak się tym jaram. Podróże zmieniają ludzi, fajnie było to robić. Fajnie będzie to robić na nowo.

Tych elementów było wiele. Każdy ma swoje własne, które pielęgnował i rozwijał. Chyba drugim elementem priorytetów tego roku będzie szeroko pojęty język. Zarówno ten ojczysty, jak i te pozostałe. Mam nadzieję wreszcie wrócić do swej świetnej formy w tej kwestii.

Był to też rok wielkich rozstań, w sumie zgodnie z przysłowiem, jaki sylwester taki cały nowy rok. Choć pewnie z mych komentarzy bezpośrednio po tym wydarzeniu nie da się jednoznacznie stwierdzić że tak było... Ach to ocenianie historii, może jest ono jednak całkowicie zbędne?

------------------------------Nie----------------------------------

Ale wracając do konkretów.
Song tego roku już jest, choć i tak zapewne utworzę pierwszą dziesiątkę.

Książka? Film? Ubranie? Przypał? Przełom? Impreza?

i tak można by wymieniać bez końca. Warto zadać sobie ten trud.
Tym optymistycznym akcentem, kończę te dywagacje...
Czas na nocne rozkminy nad
sensem i
bezsensem.

I w końcu na wnioski prowadzące do wizji... jaki ma być 2012?


poniedziałek, 10 października 2011

STORM IN A TEACUP

Oczekując na KM-kę czytałam artykuł w Harvard Business Review, który mógł przekręcić moje postrzeganie świata, a na pewno pobudził mnie do myślenia. Dotyczył on prezencji osobistej i roli jaką odgrywa ona w karierze.

Tumblr_lssvkvny8o1qey760o1_500_large
Mój post jest inspirowany właśnie tym artykułem, który z kolei bazował na pracy wykładowczyni z London School of Economics. Autorka udowadnia iż ludzie, pilnujący by ich prezencja uwypuklała ich cechy wyglądu zarabiają (w przeciągu całej swojej pracy) około 230 000$ więcej, niż ich niezadbani koledzy z uniwersytetów. W skali rocznej jest to około 5% pensji miesięcznie. Po części autorka nie wie jak to z interpretować, czy jest to ludzka próżność (jako przykład podaje Paryż, gdzie to zjawisko jest szczególnie popularne), czy też może zwykły zbieg okoliczności.Tumblr_lkzt07xaue1qba2too1_500_large

Moim zdaniem i to i to. Tak na prawdę, jacy jesteśmy wewnątrz, tacy automatycznie stajemy się z zewnątrz. Nasze przeważające myśli przebijają się w naszych słowach, decyzjach i pomysłach. W konsekwencji tego decydujemy się na założenie takiej a nie innej sukienki, spodni czy koszuli. Dodatkowo bardzo dużą rolę odgrywa pierwsze wrażenie. Cała ta prezencja jest niezbędna w praktycznie każdym zawodzie świata, gdyż zawsze mamy kontakt z ludźmi i to właśnie ona dodaje koniecznej pewności siebie.

Zastanawia mnie jedynie, czy obecny system jest w stanie wykształcić takich, zdrowych, realistycznie patrzących ludzi. Wygląd przychodzi z czasem, nie koniecznie tak dzieje się w popularnych publikacjach wszelkiego typu. Jak stać się człowiekiem sukcesu? Podobnież tak na prawdę jak już się nim zostanie, nie ważne ile ma się na koncie, zawsze jest się w stanie zwiększyć swój przychód (nawet po stracie całego majątku). Ok. To jest teoria, a praktyka?

Ostatni zabieg z brakiem facebooka miał służyć odcięciu się od społeczeństwa jako takiego, w związku z krótką fascynacją filozofią i Diogenesem z Synopy. Wyobraźcie sobie mieszkanie w beczce, gdzie wszyscy dookoła biegają za swoimi sprawami, i mówienie o czymś zupełnie odwrotnym, nie koniecznie musi być to zwykła niepokorność wobec ogólnie przyjętych zasad moralnych... co jeśli jest jakiś inny wymiar tej sprawy..? Musiałam to sprawdzić. Sądzę, że istnieje. Tylko, czy opłaca się w nim żyć?

Tumblr_lmv2arqusi1qhxeqbo1_1280_large

Całkowite odcięcie się od popkultury sprawi, że człowiek będzie nieobyty ze zwyczajami wszystkich pozostałych ludzi. Będzie inaczej wyglądał, wyznawał własne wartości i będzie ich bronił. W połączeniu z tym idea portali społecznościowych, jak i wszechobecnej globalizacji jest piękna - wszystkie kultury razem, w idealnej symbiozie. Nikt nie jest separowany, są informacje na każdy temat bardzo szybko. Wyjątkowo ważne środowisko.

Przynajmniej tak zwraca się do nas Facebook - pokazujący nam przy odejściu zdjęcia ludzi z którymi mamy największe interakcje, stara się wykazać iż bez nas ta jedność zostanie zachwiana- Ci ludzie będą tęsknić. Jednakże te relacje mają zupełnie inny charakter niż te, które zawieramy bez udziału jakichkolwiek "wspomagaczy". Każdy z nas starzeje się co wiedzie nas nieuchronnie do zawężenia grupy znajomych. Owszem na fejsie są wieczne, no właśnie na fejsie...

299162_10150816960620173_693230172_20973860_103937228_n_large

Z jednej strony przeszłam z zagorzałego fana do poważnego sceptyka globalizacji, z drugiej jednak postrzegam świat jako całość w której takie zjawiska są przełomowym wynalazkiem epoki z którym należy się zapoznać. Ludzie tak samo jak w przypadku innych nowości reagują różnie, jedni fanatycznie inni sceptycznie, pojawiają się także zagorzali przeciwnicy. Stanowczość decyzji nigdy nie była moją mocną stroną, szczególnie w pojęciu social life.

Tumblr_lsr2angjyr1qj5ufyo1_500_large

Skoro nasi przodkowie czerpali ze wszystkich kultur nie mając internetu (chociażby Secesyjna fascynacja Wschodem) i w sumie wymaga się tego od nas w szkole (interpretacja wszelakich publikacji kulturalnych), to dlaczego nie mamy robić tego w codziennym życiu? Otóż, podobnie jak dziecko zostawione w sklepie z zabawkami, nie jest w stanie wybrać jednej (chyba że ma określoną potrzebę) tak i człowiek przesiadujący na fejsie może nie sprecyzować się do końca, bo niby jest tyle światopoglądów i możliwości... Tak, one gdzieś będą, dopóki nie dokona się wyboru. Tylko jak go dokonać?

piątek, 2 września 2011

Mały krok

W związku z rozpoczęciem roku szkolnego, postanowiłam ograniczyć użycie serwisu facebook. Moje konto tam będzie nieaktywne do końca matur. Ponieważ nie zaprzestałam fotografii, jako jednej z moich życiowych pasji będę dalej publikować swoje fotografie.

W tym celu założyłam fotobloga:


Mam nadzieje już wkrótce zamieścić tam parę cieszących oko fotografii ze zbliżającej się wyprawy do Dolnej Saksonii.

sobota, 27 sierpnia 2011

"LOOSE YOURSELF"

Wydaje się, iż to takie proste. Większość z nas sądzi, że w wakacje wypełniła ową misję. Imprezy, alkohol nie kończą się z dniem rozpoczęcia roku szkolnego. Z jednej strony zatracając się, z drugiej prześlizgujemy się przez karierę szkolną a następnie zawodową. Po drodze viksa goni viksę. Powody są różne (od urodzin, po zakończenie/rozpoczęcie roku lub też zwykły wypad na działkę). Nie namawiam do abstynencji, broń boże! Pragnę jedynie zastanowić się nad samą definicją wyluzowania i wzięcia życia w swoją własną kontrolę. Ona powinna dawać satysfakcję. Odlot alkoholowy lub też narkotykowy nie jest już fenomenem. Sądzę że nawet mógłby z czasem odejść do lamusa. Dlaczego?

Zachłysnąć się życiem to zupełnie inna sprawa niż przeżyć nawet najgłębszy odlot. Chemia mózgowa do której jeszcze tak niedawno namawiałam na prawdę działa. Wczorajsze rozkminy zaprowadziły do kolejnego porównania do fejsowego/kwejkowego przekonania, że w domu samemu tańczymy najlepiej. Bo potrafimy się zatracić. W naszych marzeniach i wyobrażeniach własnego ja. Stajemy się tym o kim myślimy, co jeśli nie do końca myślimy? Lub, o zgrozo, boimy się myśleć? Wpadamy właśnie w trans, w którym nie wiemy gdzie to właściwe zatracenie się znajduje.

Dziś rano włączyłam CNN, by wysłuchać wiadomości ze świata. Trafiłam na wywiad z mężczyzną który opisał "Surfers code", jego własny przewodnik po życiu. Motywacją do napisania książki była utrata syna i rola miłości w jego wyjściu z załamania. Powiedział jedną sprawę, która wydaje mi się bezwzględnie uniwersalna. Po owym załamaniu non-stop zadawał sobie pytania: Co jeśli? Co jeśli? Co jeśli? Gdy przestał to robić, ból zaczął znikać.
Jest to dość drastyczny przykład, jednak śmiem twierdzić iż wielu z nas zadaje sobie takie pytania nawet bez tragedii w życiu. Odpowiedzi wówczas są nie dość, że nie motywują to jeszcze skupiają nas na błędnych ścieżkach w życiu. Jedynym sposobem do prawdziwego odlotu życia, jest zostanie szczęśliwym. To coś powinno uczynić nasze życie takim, że po obejrzeniu fantastycznego filmu z zapałem wrócimy do naszego życia.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Viva la Vida


"Z życiem jest jak z fotografią. Tworzysz w swej głowie ustawienia, tak jak w aparacie ustawiasz przesłonę i czas naświetlania. Te informacje, które przejdą przez to sitko są przez ciebie wyselekcjonowane niczym fotony przechodzące przez obiektyw by trafić na kliszę.
Pamiętaj, że jak na zdjęcia możesz różnie patrzeć tak i przeszłość w twym umyśle może wywoływać różne uczucia."
J.K.


środa, 3 sierpnia 2011

cognosce te ipsum

POZNAJ SAMEGO SIEBIE

Wróciłam do domu i nie byłam w stanie zbyt wiele napisać. Moja pierwsza połowa wakacji była (pomimo ścisłego zaplanowania) bardzo zaskakująca. Nie chodzi tu o techniczną stronę (chociaż i tam pojawiły się drobne obsunięcia). Rejs Pogorią odmienił moje życie. Różne wnioski męczą moją głowę. Jeśli zamknie się grupę ludzi na dłuższy czas na żaglowcu o długości 40 metrów a jest nas więcej w sumie niż tej długości (46 załogantów plus 7 os załogi stałej). To dziać się mogą różne rzeczy. I owszem działy się. Pewne myśli nawet zaszły w stronę gimnazjalnej powieści noblisty Williama Goldinga, Władca Much. I w sumie nie wiem kim jestem.
Załoga jako jedność to piękna sprawa, jednak co się dzieje jeżeli pewne jednostki wprowadzają zamęt? W każdym przypadku jest identycznie. Władza to cholernie ciężka sprawa. Cui bono? Wolę nie myśleć, że nie ma sposobu na uzdrowienie ludzkości. W związku z moimi przemyśleniami pojawił się pomysł na przyszłość, póki co nie będę go zdradzać, jest piękny, narodził się na molo w Gardnie Małym. To sprawiło, że czuję się przeszczęśliwa.

Kiepsko, że dopiero teraz piszę - powody to brak internetu i głowy. Moim zdaniem podróże nie tylko kształcą ale też mieszają w głowie. Czasem z tej mieszanki wychodzi coś niezwykłego, mi dały niesamowitą siłę. Wiąże się to poniekąd z tym stanem umysłu o którym pisałam w jednym z poprzednich postów.


To właśnie wnętrze człowieka stanowi największą i nieskazitelną wartość, pozwala żyć. Wydarzenia z mojego życia są przykładem na to, że w życiu nie wolno się poddawać. Marzenia to to, czego będę się kurczowo trzymać.

Jak najłatwiej to zrobić?

Niepowodzenia pojawiają się każdego dnia, ale bez nich sukces nie ma smaku. Wypisz na kartce 10 marzeń które przyjdą Ci do głowy, wybierz 3 najważniejsze, które by Cię uszczęśliwiły (nie zastanawiaj się nad ich realnością) i zapisz co trzeba zrobić by je osiągnąć. To będzie TWOJA instrukcja obsługi życia. Będziesz wówczas należał do 3% społeczeństwa które ma swój cel. Działaj zgodnie z tą instrukcją. Nic z tego, że jest ona różna od tej rodziców, znajomych. Każdy z nas jest różny więc i różną instrukcje posiada.
To na prawdę działa.


Właściwie to nie ma sposobu na życie, każdy model męczy. Z każdym nowym pomysłem jest o wiele prościej. Być może to gadanie typowe dla osiemnastolatka, ale jednak zrozumiałam jedno: oczekiwanie nie ma sensu. Oczekując na swoje osiemnaste urodziny wyczekiwałam jakiejś wielkiej zmiany, w dniu urodzin poza schematycznymi punktami nie było nic więcej. Można było to zwalić na cokolwiek. W gruncie rzeczy to był dzień jak każdy inny. Wciąż nie byłam w stanie rozstrzygnąć, czy jestem już dorosła. Teraz wiem, że nie w tym rzecz. Owszem teraz łatwiej kupić alkohol, można decydować o swoim losie, jednak wszystko tkwi w kręgosłupie moralnym. Kształtuje się go przez całe życie.

Żeglarstwo daje niesamowitą możliwość do poznania praktycznie każdej dziedziny życia. Od strony technicznej po tę mentalną. Każdy jacht, wypływając w rejs jest małym światem. Łączy się tam instynkt przeżycia z poczuciem przygody. Wszystkie sprawy dookoła, włącznie z dniami tygodnia, świętami i pracą stają się mało istotne. Niezwykła lekcja odpowiedzialności- gdy chwytasz za ster czy też asekurujesz kogoś, doświadczasz na żywo, iż teoria to nie wszystko. Wracasz, a wszystko wydaje się takie nieistotne i proste, chcesz znowu stanąć na granicy, zaufać i wypłynąć na wielką wodę.


sobota, 25 czerwca 2011

Wielkie wody

"Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż,
Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz,
W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam,
Biorę wór na plecy i przed siebie gnam."


Życie jest jednak piękne, bo nieprzewidywalne. Wyruszam w podróż życia. Sądzę, że dzięki niej wiele się zmieni. A na co to już los pokaże. 


Na reportaż zapraszam w połowie lipca! :)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Rower Życie


Zadziwiające jak wielki i nieogarnięty jest świat. Jaką potęgą jest internet i telefon. Tworzę pewną myśl, ktoś kilkaset lub nawet kilka tysięcy kilometrów ode mnie myśli to samo i też to publikuje. Na dodatek w innym języku. Już Platon głosił

"Myślenie duszy to rozmowa z samym sobą." 

Zaczynam myśleć, że w gruncie rzeczy w ogóle się od siebie nie różnimy, liczy się jedynie siłą z jaką pedałujemy na naszym rowerze życia. Ale jak dobrze, że możemy dzielić się tą wiedzą, łączyć siły. Pozostaje jednak pytanie, czy to łączenie daje pozytywne czy negatywne skutki? Ile jest w stanie wymyślić człowiek odizolowany kompletnie  od świata, a ile ten w grupie i czy na prawdę praca grupowa jest w stanie dać lepsze skutki niż ta samodzielna? Szczerze powiem, że presja otoczenia nie zawsze sprzyja zdrowemu rozwojowi. Coraz ciężej też o dobrego mentora, a przynajmniej o informacje o nim. Szkolnictwo nie gwarantuje już praktycznie żadnej wiedzy poza bezużyteczną liczbą liczb we wszystkich kontekstach z wydumanymi definicjami, więc gdzie szukać prawdy? 

Dobrym sposobem jest użycie chemii mózgowej... Nie, to nie jest nowy dział programu podstawowego (!!!) Podczas wysiłku fizycznego (tak jak i podczas zażywania środków odurzających) nasz organizm wytwarza hormony szczęścia które usprawniają mózg. Taką formą ekspresji jest chociażby taniec, bieg, seks lub chociażby przykładowa jazda na rowerze. Może dość kontrowersyjny pogląd zaprezentował w swojej powieści "Nagi lunch" XX wieczny pisaż i poeta amerykański (przez pewien czas uzależniony od narkotyków) William S. Burroughs

"Nie istnieje żadne uczucie osiągalne za pomocą narkotyków, którego nie można by doznać bez ich używania"

Niestety trzeba stwierdzić, że chociażby wywieszał to stwierdzenie przed każdą salą lekcyjną lub też wykładową to i tak nikogo nie zachęci do zapisania się na kurs tańca, wyjścia na rower czy też przebiegnięcia paru kilometrów. Musimy sobie uświadomić, że nasze zdrowie psychiczne jest warunkowane przez zdrowie fizycznie, które kształtujemy sami. A kształtowanie wspierają inspiracje i marzenia. Recepta? Być może znajdziesz ją w tym cytacie. Duński filozof, poeta romantyczny i teolog Søren Kierkegaard, zwany "Sokratesem Północy" powiedział:

"Gdybym miał powiedzieć, czego sobie życzę, wyznałbym, że nie pragnę zamożności ani władzy, ale owej pasji, która sprawia, że - wiecznie młody i żarliwy - wszystko uznałbym za możliwe. Przyjemności rozczarowują, natomiast możliwości - nigdy"

inspired by K.P

środa, 1 czerwca 2011

01.06.2011

Fizycznie już nie jestem, psychicznie chyba właśnie zostałam.
Dlaczego? Bo dzieci potrafią marzyć. 

Po powrocie do domu włączyłam tv i zauważyłam że zniknął dekoder. Byłam skazana na antenę i tvp info. Po setce złych i teoretycznie przygnębiających informacji skromnie ubrany prezenter złożył serdeczne życzenia wszystkim dzieciom z okazji ich święta. Dalej pojawił się reportaż z happeningu dla dzieci pod ratuszem w Warszawie. Jak to zwykle bywa zadawano dzieciakom pytania, które sama zadałam sobie. Moje rozmyślania poszły dalej - dlaczego tak łatwo rezygnujemy z naszych marzeń? To chyba najbardziej osobiste i piękne co możemy sami stworzyć. W dniu dziecka, życzę wam byście byli dziećmi z tej wolnej od ograniczeń strony.


sobota, 28 maja 2011

CANT STOP ADDICTED

Thanks to Karo

Parę moich przemyśleń związanych między innymi z tym szczęsnym/ nieszczęsnym nekrologiem. Życie jest jak jazda na rowerze, snowboardzie. Musisz mieć na tyle odwagi by wsiąść na ten sprzęt, wiedząc że zanim się nauczysz upłynie dużo czasu. Wiesz, że się nie raz przewrócisz, ale to Cię nie zniechęca. Jak już zacznie Ci wychodzić zaczynasz to kochać. Wiesz, że wciąż możesz wyciągnąć więcej, ale możesz także tylko umieć to poprawnie robić. Niestety, prawdziwą przyjemność daje tylko coś wyjątkowego. 

Dobrze to widać na przykładzie snowboardu. Możesz zsunąć się na desce w dół, to całkiem fajne, ale nikt Cię nie będzie podziwiać. Twój zjazd musi być wyjątkowy. Dopiero gdy jesteś pewny siebie, stawiasz kroki tak żeby przeanalizować tor jazdy, wiesz że prędkość to twój przyjaciel, jesteś w stanie połączyć perfekcyjny stan umysłu i ciała. Ale to wszystko dzieje się dzięki odwadze i pewności, że ryzyko to coś koniecznego, czego się nie boimy.

Nic nie zrobimy, dopóki nie mamy celu dla którego warto to spełnić.- Simon Thompson

niedziela, 8 maja 2011

piątek, 22 kwietnia 2011

YOU MIGHT THINK I'M FOOLISH

Coraz cieplejsze wiosenne noce ponownie skłaniają do długiego przesiadywania przy otwartym oknie. Stare, dobre i niedoceniane tło to Is there anybody out there? Floydów a następnie When the lights out, Nirvany. Czy Kurt musiał zginąć by tak cenić jego twórczość? Ojciec zawsze starał się mnie odwieść od utożsamiania się z nim, no bo nie żyje, kiepski był...

Dalsze poszukiwanie tego - JA. No bo z kim się utożsamiać? Tyle ludzi, no więc postmodernizm w owej sztuce, dlaczego by nie. Skoro postmodernizm to i tak zwany cykl roczny, z którym zaznajamiałam każdego z was po kolei jak już do tego doszło. Zmęczył mnie, no bo ile można.
Nowe życie no i ten nekrolog. Czy to trochę nie za dużo jak na jedną osobę? Może dlatego że Ja, te wyzwania, od lat zawsze tak silne tak emocjonalne. POZDRO Nigdy nie kręciło mnie bycie grzeczną dziewczynką, a jednak nią jestem. fck the system? Jesli tak to tylko w takiej formie jaką tworzyły mniej offowe jednostki wcześniej przeze mnie przedstawiane. Szukanie jest ekscytujace, prawda.

Jestem mistrzem dygresji, tyle w życiu ciekawych analogii. Tyle powodów, miejsc i akcji, zaprowadziły w to miejsce, lubię to. Postanowienia trzeba spełniać, wobec wszystkiego.

środa, 6 kwietnia 2011

From my Bible

" I suppose it is because nearly all children go to school nowadays, and have things arranged for them, that they seem so forlornly unable to produce their own ideas in holiday time. I am always astonished when come to me and say : 'Please. I've nothing to do.' With an air of desperation I point out :
'But you've got a lot of toys, haven't you?'
'Not really.'
'But you've got trains. And lorries, and a painting set. And blocks. Can't you play with some of them?
'But I can't play by myself with them.'
'Why not? I know. Paint a picture of a bird, then cut it out and make a cage with the blocks, and put the bird in the cage.'
 The gloom brightens and there is peace for nearly ten minutes."

A. Christie , Autobiography


frankly speaking

(z telefonu)


*- No [...] jakoś teraz mam więcej pracy, ale i więcej czasu dla siebie.
&- Masz po prostu tę wewnętrzną siłę.
*- To możliwe, nie mogę zdefiniować jej źródła. 

środa, 30 marca 2011

szczotki fotki



Szczotki Pędzle przy ulicy Tamka 45b to miejsce które polecam. To miejsce o nieco eklektycznym wystroju przyciąga swoją niecodziennością. Mile zaskoczyło mnie Bionade, pochodny napój do tego który w dużych ilościach piliśmy na wymianie w Bensheim. Dzięki temu przypomniało mi się Zagłębie Rhury, gdzie w zeszłe wakacje miałam przyjemność kupić trochę tego przysmaku. Ożyły wspomnienia o ciepłych słonecznych nie kończących się dniach.

30 marca 2011 roku pogoda była bardzo leniwa. Lepiej żyje się w słoneczne dni. 



poniedziałek, 28 marca 2011

intimacy

Tak, jest wyśmienicie, jak zwykle. Ale już mnie to nie przejmuje, bo nie powinno. Takie jest życie, rano zacieszamy do słońca, a gdy zajdzie, wyjemy do księżyca. Niektórzy mówią, że podejmowanie wyborów to najtrudniejszy element życia. Nie zgodzę się, dotrwanie w swych postanowieniach jest prawdziwym wyzwaniem. Nie lubię siebie za to czasem, za dużo od siebie wymagam, a może za mało? Skąd mam wiedzieć?

W drodze na jedną z imprez utkwiło mi jedno stwierdzenie "stajemy się tymi, którymi gardziliśmy". Zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest ego, gdzie dążenia. Tak chce mieć wszystko w porządku i to zawsze w najgorszym momencie się rozpada. Może za często pytam.
DLACZEGO?

czwartek, 24 marca 2011

pokaż swoją TFAŻ


Dziaj zawitałyśmy na Klonową 16, przyjazna atmosfera, dobra organizacja... No i młode talenty, fajnie że takie akcje mają miejsce. I wreszcie, 3 festiwalowe sztuki. 

Największe wrażenie zrobiła na mnie "Gwiazda", gdzie główną rolę odegrała Zofia Gustowska, reżyseria Maja Smoszna. Główna bohaterka przemieszczała się po scenie niczym bohater romantyczny tuż przed przemianą, stopniowo wyjawiała sekrety tego co robi przyciągając uwagę widowni. Do tego dobra aranżacja muzyczna i techniczna pozwoliła zatracić się w monologu, świetnie wydeklamowanym przez Zofię. 
Następne dni (25 i 26.III) zapowiadają się równie ciekawie, jeśli macie chwilę, wpadnijcie, na prawdę warto.

środa, 23 marca 2011

cornerstone




New toy - I like it.

Przy całej mojej sile, nie mogę, są takie dni że no nie da rady. Nie chcę ich. Wówczas wszystko niszczeje, idee zakorzenione w mentalności ktoś dynamicznie wyrywa z gruntu myśli. A najlepsze, że nie ma przyczyny, czasem jest za dobrze.

Szczerze wątpię w potrzebę istnienia takich dni.Nie ważne co zrobię takiego dnia i tak gdzieś te emocje zostają. Za dużo chcę, za mało mogę, ale podobnież chcieć to móc. 

"Będziemy piękni jak dawniej
będziemy działać sprawniej
Będziemy piękni jak dawniej
będziemy działać sprawniej 

[...]" - Czesław Mozil

wtorek, 22 marca 2011

to lajf



87**//-


Kurde, coś w tym jest. Podobnie jak u Shakespeare'a, którego zamieściłam niedawno. Jak słońce świeci, jest ciepło i nie ma problemów ta idea wydaje się słuszna. Ludzie robią sobie krzywdę pieniędzmi, ale podobnież Ci co twierdzą że one szczęścia nie dają, nie wiedzą gdzie robić zakupy. 


Już nie wiem, 
Sangwinik czy Choleryk?


Jeden większą uwagę przywiąże do słońca, mniejszą do braku kasy.
Drugi wywalczy pieniądze i z czasem zachwyci się i słońcem.


Dzisiaj wolę słońce...

poniedziałek, 21 marca 2011

Truancy Day

Nie świętowałam zastanawia mnie w ogóle słuszność. Jestem tu, muszę to wykorzystać, tam będę i tego nie zrobię, wiem jak jest tam. No ale przecież po co się przepracowywać.



Piękne słońce z rana,
a przykryły je chmury


i to szczęście,
popołudniem wróciło.




Nie jestem mistykiem.

niedziela, 20 marca 2011

Eudajmonia

Ze szczęściem czasami bywa tak jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie. - Phil Bosmans

Myślę, że jestem głupi albo tylko szczęśliwy...- Kurt Cobain

Ten, kto biedny i szczęśliwy, jest bogaty, że bardziej nie trzeba.- William Shakespeare

Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście- Frydedyk Nietzche

Szczęście to po prostu dobre zdrowie i zła pamięć. - Ernest Heamingway

Najpewniejszym sposobem, by czuć się szczęśliwym, to sprawić, by ktoś inny był szczęśliwy.- H. Jackson Brown, Jr.

Każdy ranek daje szansę na to, by wieczorem móc powiedzieć: to był szczęśliwy dzień.- Małgorzata Stolarska

xXxx

"To wszystko, co widzę
Choć widzę, nie mówię
Więc czego się wstydzę
I czego nie umiem
Każda chwila jest dobra
Każda chwila jest dobra
Więc
Czego się boisz
Czego się boję
Kiedy sięgnę po dłoń
Nie pojawi się płetwa
Ewolucja w sercu nie gra roli
Pozwól mi w swoim ciele siedzieć
W tą dziwną geometrię grać
Naucz mnie jak siać wiatr
I zbierać burze
Kosić róże
Jedną ręką
jak bez żalu, bez żalu, bez żalu"

Gaba Kulka- Aaa






Mistycyzm, to nie dla mnie.
Romantyzm, być może.
Humanizm? A i owszem.
Jak to połączyć, podzielić?
Gdzie jest moja,






Eudajmonia?





sobota, 19 marca 2011

XXI


"[XXI] 
[...]
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. [...]"




inspired by K.G

środa, 16 marca 2011

Niejasności

"Ryżu z ulicy nie wyzbierasz, gdy raz rozsypany.
Cholerne gołębie wyjadły wszystko.
Został tylko kurz i kamień.
Dlaczego wszystko
jest tak proste,
jest tak proste,
jest tak proste
Póki nie przytrafi się
Tobie?"


Gaba Kulka- Niejasności

wtorek, 15 marca 2011

Consummatum est

Miało być zajebiście.
Nie obyło się bez przypału.
What a shame...

W sumie miało być sto testów, 
wyjdę obronną ręką, to powinno cieszyć.
A jednak...


Wniosek z dzisiejszego dnia, 
nie liczy się forma a treść ("o zgrozo" AGAIN). 

Piękny prezent od Kasi dzisiejszego dnia :*
Najlepsze życzenia wraz z uściskiem z samego rana

"żebyś zawsze była szczęśliwa"


Dziękuję za życzenia o północy, te należą do moich ulubionych

Dziękuję chłopcom z pierwszego mat-fizu za sto lat w Koperniczku (RIP Babeczki Włoskie od Klaudii). 
Może ja jestem niezdarna, a może to po prostu złośliwość rzeczy martwych... To trochę pewna metafora z zajścia z przed miesiąca dla mnie, ale zostawmy to epistemologom.
Przed zdmuchnięciem miałam jedno marzenie, brak mi do pełni szczęścia...
 Ale przecież jak bardzo chcę to musi się spełnić.

Ale chyba najpiękniejszym prezentem jest przyjaźń. Wobec jednej osoby jestem całkowicie pewna, że istnieje.
Co najśmieszniejsze, chyba nie mamy razem żadnej fotki, przynajmniej nie w moich zasobach, muszę to zmienić.

Powiem tak, trochę przypał, ale przynajmniej na oficjalną imprezę nie zostało zbyt wiele tzw. "bad luck". Liczyłam, że dzisiaj dokona się przemiana, bo przecież to taki niezwykły dzień, przestanę być dzieckiem. 

Chyba nigdy nim nie byłam.

"-Bo panie profesorze, nic się nie zmieniło...
-Harry, zmieniło się wszystko!"


MusicPlaylist

poniedziałek, 14 marca 2011

uprising






"Biedna starości, wszyscy cię żądamy,
A kiedy przydziesz, to zaś narzekamy."

Jan Kochanowski

"NASTĄPIŁO"

15.03


WYDARZENIA NA ŚWIECIE:
44 p.n.e.- Juliusz Cezar w dniu id marcowych został zamordowany przez senatorów pod przywództwem Marka Brutusa oraz Gajusza Kasjusza
1849- ukazało się pierwsze wydanie Trybuny Ludów dziennika politycznego wydawanego w języku francuskim przez Adama Mickiewicza
1892- John Houlding założył klub piłkarski Liverpool F.C.
1906- Została założona firma Rols-Royce
1962- Bell Canada  jako pierwsza firma telekomunikacyjna na świecie zaoferowała komercyjne połączenia faksowe
1972- W kinach pojawił się Ojciec Chrzestny
1985- Powstała pierwsza komercyjna strona internetowa
2002- Premiera KOPERNIKALIOWEGO filmu Porozmawiaj z nią (Talk to her) Pedro Almodovara


URODZENI
1777r Józef Longin Sowiński
1869r Stanisław Wojciechowski
1903r Józef Czechowicz
1930r Jerzy Dobrowolski
1932r Jerzy Hoffman
1952r Andrzej Grabowski
1972r Mark Allan Hoppus
1975r William James Adams Jr. (will.i.am)
1985r Antti Autti i Kellan Christopher Lutz
1993 Justyna Kurach





4 godziny

18 lat temu !


Od początku wolałam samochody od lalek 












Mój Brat Szofer














Mazury, moja miłość
od zawsze na zawsze.















Podróżowanie o obserwowanie
wciąż to kocham



Życiowa rola, macocha w Kopciuszku





Legoland, uwielbiam moją radość na tym zdjęciu





Ja mumia, jakieś 8 lat temu



















Ja teraz