Do źródeł!
Tak prosto do nich trafić?

Kamil mówi- poznaj swoją legendę. No ok, poznaję. Tylko ten krzyk dookoła, że właściwie to i tak powinnam zarabiać pieniądze, trochę mnie czasem rozprasza. Właściwie to nic, poradzę sobie i z tym. Zgodzę się z ludźmi renesansu, każdy z nas jest kowalem swego losu.
Kształtujemy swoje życie. Każdego dnia kreujemy światopoglądy i umiejętności. Nieodzownym elementem tego procesu są zgony i zmartwychwstania. Zgodzę się z gimnazjalnym frazesem, całkowitą prawdą jest to że czasem coś w nas umiera i nie chce zmartwychwstać. Po co się tym przejmować? Pewne idee i tak same zmartwychwstają, bo są nam drogowskazami na ścieżce życia.
Jak już wielokrotnie wspominałam, nigdy bym się nie spodziewała że ta cała akcja z nekrologiem będzie miała takie skutki. Chyba wtedy nie czułam samej siebie. To wszystko musiało się wydarzyć. Musiałam upaść tak nisko, by szczęście tego poziomu miało dla mnie znaczenie. Jego serdecznie wartościowe aspekty. Zastanawiam jak ma się moja obecna ideologia do mojej zeszłorocznej odliczanki.

Hmm. Rozkmina z muzyką?
Już wiem, do czego służą Floydzi, w zeszłym roku uważałam ich za ludzi z dobrą muzyką, lecz bez ideologii. Przecież pragnęłam tylko i wyłącznie pozytywnej ideologii. Tak się nie da. Szczęście nie smakuje tak samo gdy tylko ono nadaje kształt życiu. Nie wymyślę nic lepszego od starożytnych, przeżycie rodem z widowni teatru antycznego służy prawdziwemu dotknięciu życia. Od samego dołu, często aż całe ciało drętwieje. Katharsis i łatwiej dopasowywać kolejne elementy układanki pt. "Życie".
Sukces?
Nie jest szczęściem samym w sobie, lecz świadomością drogi. I jeszcze jedno, że błędy są ludzkie, istnieją i są elementem życia. Ucząc się popełniamy je, bo próbujemy teorii w praktyce. Utopia stanowi wizję umysłu, realia podsuwają możliwości, trzeba wybrać te zgodne z sercem. Dualistyczny charakter tego zjawiska niejako dowodzi o dwóch niezależnych środowiskach kreujących sukces. Jak z ludźmi czasem ciężko się zgodzić, tak tym bardziej z realiami które się o nas nigdy nie pytają. Więc nie ma co się przejmować, gdy pojawi się jakiś błąd (nasz i nie nasz), jedyne co można zrobić to wyciągnąć wnioski i iść dalej.
Utopijna obsesja?
Nie dziękuję. Gorzki upadek umysłu pełnego wizji był gorzkim lekarstwem. Najwyraźniej go potrzebowałam. Od niedawna pcham się w każdą sytuacje która jest dla mnie nową i stwarza obce mi realia. Nie lubię zmian, ale tylko dzięki nim mogę się rozwijać. Między innymi do tego służą przypały. Chociażby najprościej, z alkoholem. Kiedyś czułam że poprawność się liczy. Ok. Jest się wówczas zgodnym z normą, a z sobą? Niestety świat w którym się rozwijamy każe nam to robić. Tylko że każde działanie ma swoje rezultaty. Zagłuszając je, jednocześnie zagłuszamy proces definiowania samego siebie.
Nie da się wywalić złych emocji takich jak nienawiść, zazdrość, smutek, strach, wstyd. Jednocześnie przygarniając radość, ekscytacje, miłość i spełnienie.
Karolina powiedziała kiedyś że mat-fizowi tłumaczy się epoki literackie poprzez porównanie ich przebiegu do do sinusoidy (odejście i powrót do antyku). Ja do sinusoidy porównam życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz